Postanowiłam przełamać się i nagrać dla was filmik. Wyszło jak wyszło. Możesz się śmiać. Sama się śmieję z siebie już po pierwszych słowach. Zdecydowanie wolę pisać niż mówić. Przyśpiesz sobie filmik w ustawieniach, dobrze ci radzę. Celowo mówię bardzo wolno bo inaczej nie można mnie zrozumieć. Nie powiedziałam wszystkiego co chciałam, dźwięk jest taki jak słyszysz bo przejściówka i mikrofon to za duży wydatek, no i światło jest ciemne, innego nie miałam. Wybacz. W filmiku poruszam kwestię specjalistów internetowych, którzy nie mają empatii, zrozumienia ludzkich problemów i fachowej wiedzy. Którzy nigdy nie doświadczyli problemów z których pomagają się wyleczyć i nigdy nie byli na tyle dociekliwi by je zrozumieć. Czyli jak to mówią, syty głodnego nie zrozumie.

 

Zacytuję teraz pewną dość znaną influencerkę (było niegdyś dość głośno o tym wrednym, krzywdzącym wpisie)

“Możesz sobie to tłumaczyć genetyką.
Możesz sobie to tłumaczyć metabolizmem.
Możesz sobie to tłumaczyć czym chcesz. Tłumaczysz jedynie swoje lenistwo.
Jest między nami kilka różnic. Wydawałoby się, nieznaczących, a w rzeczywistości, zmieniających życie. Ja korzystam ze swojego mózgu.”

A teraz wklejam dalsza część słów tylko nieco zniekształconych tak by pasowały pode mnie, bo ja będę mówić nie o dietach a o trądziku.

“Jem na co mam ochotę, ale nie przeżeram się syfem, jak tucznik, który jutro ma wylądować na stole królewskiego dworu. Nie w głowie mi diety antytrądzikowe, suplementy, drogie kosmetyki ani zabiegi u kosmetyczki. Mam to w dupie i mogę, bo rozumiem, o co w tym chodzi – systematyczny ruch, relaksacja i czyste powietrze pozwala mi żonglować jedzeniem dokładnie tak, jak mi się zamarzy bez obawy o problemy skórne.
Ty albo wpierdalasz śmieci, jakby to co masz na stole było Twoim ostatnim jedzeniem na świecie, albo byle co, bo przecież już jesteś wysyfiona to co Ci zależy.
Płacą Ci za to, że wciskasz w siebie byle co? Płacą Ci za to, że żresz śmieci, a potem narzekasz? Płacą Ci za to, że wyżerasz wszystkie resztki, bo przecież szkoda wyrzucić?
No jakoś mi się nie wydaje.
Pytanie:
To po co się tak zaśmiecasz?
Żeby potem wyciskać krosty?”

Miłe? Przydatne? No nie. To wszystko nie jest takie proste.

Można opluć ludzi nie znając problemu? Można pieprzyć głupoty nie wiedząc o czym się mówi, bo nigdy nie miało się tego problemu? Pewnie, bardzo łatwo. Ja nigdy w życiu nie miałam trądziku. Nikt z mojej rodziny nie miał tego problemu. To jest uwarunkowane po pierwsze genetycznie, po drugie oddychaliśmy świeżym powietrzem i jeszcze 15-20 lat temu na wsi samemu uprawiało się warzywa. Więc jedliśmy sezonowo bo nie stać nas było na przetworzone jedzenie, rośliny były tańsze. Mleko było ekologiczne. I może niektórzy z nas byli utuczeni na ziemniakach, śmietanie i chlebie z masłem ale trądziku nie było.

I ja mogłabym teraz być ekspertką. Bo mam skórę idealną. Patrz, jestem przykładem tego jak dbać o cerę by była perfekcyjna i promienna! A jeśli twoja jest nieładna to znaczy że jesteś leniwa i o nią nie dbasz! A to byłaby nieprawda. Bo wiem, że wiele z was ma dietę lepszą niż ja, jesteście wegetariankami, chodzicie do kosmetyczek, kupujecie drogie kosmetyki. Ja nie. Nic nie jest w stanie wywołać u mnie trądziku. Wygrałam na genetycznej loterii skórę która jest łatwa w pielęgnacji.

Nie mam też Zespołu Napięcia Przedmiesiączkowego. Gdyby nie to, że aplikacja w telefonie mówi mi że czas się przygotować to nie wiedziałabym. Co prawda przez tydzień przed okresem mam skłonność do płaczu ale jeśli nic mnie nie sprowokuje to i tego nie będzie. Czy zawsze tak było? Prawie. Miałam okresy większego stresu i gorszej diety ale i wtedy miałam jeden dzień skurczów, na które wystarczała zwykła tabletka przeciwbólowa. W momencie kiedy to piszę mam okres, pierwszy dzień. I wiem o nim bo go widzę. Ale czy czuję? Absolutnie nie. I poza jedzeniem tego co mi sprzyja, regularnymi spacerami i gimnastyką na kręgosłup nie robię nic szczególnego.

Mam też gęste i puszyste włosy. Takie grube i tak dużo, że wystarczyłoby dla 3 osób. Nie biorę niczego na ich wzmocnienie ani na porost. Nie stosuję cudownych szamponów. Urodziłam się z buszem na głowie. Jak cała moja rodzina. Nikt nie łysieje. Mój brat jest siwiuteńki ale ciągle ma na głowie dżunglę. Czy mogę reklamować dietę i suplementy na mocne włosy? Teoretycznie. Ale czy powinnam? Nic poza genami nie dało mi buszu na głowie. Dali mi go rodzice.

Mogłabym sprzedawać się w mediach społecznościowych jako specjalistka od wzmacniania słabych włosów, leczenia trądziku i leczenia PMSu. Ale to byłaby jedna wielka bzdura. Bo tylko dlatego, że ja tego nie mam i mam tryb życia jaki mam nie oznacza że wiem o czym mówię. Wiele z was dba o siebie lepiej niż ja, je zdrowsze eko produkty a mimo wszystko zmaga się z wieloma problemami, których ja nie znam. Dlatego nie, nie będę ekspertką od trądziku, PMSu i gęstych włosów.

Ja jestem specjalistką od zrywania z odchudzaniem, leczenia obsesji na punkcie jedzenia i zaczynania nowego życia ze zdrową relacją z jedzeniem. Tego mogę uczyć. W tym mogę ci pomóc. Już niedługo startuję z kursem pozwalającym wyzbyć się obsesji na punkcie jedzenia, pokazującym jak przestać być przez jedzenie kontrolowanym. Wkrótce wystartuję też z prywatnymi konsultacjami. Doświadczyłam wszystkiego o czym mówię i od lat poświęcam każdą wolną chwilę na dokształcanie się w tym kierunku.

W sprawie jedzenia polecam by słuchać ekspertów, którzy mają doświadczenie i otwarty umysł. Bo już sama kwestia odchudzania jest bardzo złożona. Perfekcyjnie zdrowych ludzi jest dzisiaj niewielu. Każdy otyły się z czymś zmaga. Poza tym, samo jedzenie i ruch stanowią jakieś 20% czynników wpływających na zdrowie człowieka. Trzeba zajmować się człowiekiem jako całością, brać pod uwagę całe jego życie a nie tylko to, ile kalorii zjadł danego dnia.

Czytaj również: