Zacznę od wyjaśnienia. W dzieciństwie co prawda nigdy nie cierpiałam głodu bo raz w tygodniu mama piekła kilka wielkich bochenków chleba i to wystarczało na cały tydzień. W piwnicy zawsze też były ziemniaki, w spiżarni dżemy i ogórki. Także nie, nie znałam głodu. Ale jeśli pojawiło się coś smacznego zasada była prosta, jedz jak najwięcej i jak najszybciej bo za chwilę może zabraknąć. I to jedyna zasada jaką wyniosłam z domu. Później były diety, czyli zasady się zmieniły. Jedzenie stało się zabronione. Większość produktów dostępnych w sklepach była na liście “złe, szkodliwe, tuczące”. I podświadomie byłam skołowana. Bo z jednej strony w końcu smaczne jedzenie jest dostępne, na wyciągnięcie ręki ale nie można go jeść. I tak kiedy postanowiłam zacząć moją przygodę z jedzeniem intuicyjnym nie wiedziałam jak jeść. Wyuczona zasada – jedz bo może zabraknąć, doświadczenie z odchudzania – jedz bo nie wiesz kiedy będzie kolejna dieta. Cała wiedza dietetyczna nie sprawdził się w starciu z życiem bo człowiekiem kierują głównie nawyki.

Kiedyś myślałam, że na jedzenie intuicyjne można przejść. Decyzja – działanie. Dzisiaj wiem że tak się nie da. Jedzenia intuicyjnego uczymy się żyjąc i eksperymentując. Podejmujemy mocne postanowienie że już nigdy nie będziemy sobie narzucać restrykcji dietetycznych ani próbować szybko zrzucić wagę dzięki diecie. Potem krok po kroku uczymy się rozumieć swoje ciało. Uczymy się też pewnych zasad związanych z jedzeniem których nie udało się nam nauczyć wcześniej i pozbywamy się starych szkodzących nam nawyków.

To może być naprawdę ciężka praca. Kiedy myślisz sobie, że przejdziesz na jedzenie intuicyjne wydaje ci się, że tak po prostu zaczniesz się kierować intuicją. Otóż nie da się po latach ignorowania swoich potrzeb zacząć nagle je rozumieć.

Sama w trakcie uczenia się siebie napotkałam wiele wyzwań.

1. Tak długo ignorowałam swoje upodobania kulinarne myśląc że jem zdrowo, że straciłam radość z jedzenia. I to miało taki skutek, że nie byłam usatysfakcjonowana smakiem i ciągle szukałam czegoś słodkiego. Straciłam chęć do gotowania i wymyślania potraw, jedzenie przestało mnie ekscytować. Myślałam że ta sfera jest dla mnie stracona.

2.Nie rozumiałam jak można pominąć posiłek. Prosta rzecz, rezygnacja z kolacji ponieważ obiad był bardzo syty. Jadłam nawykowo. Tym bardziej, że po po dietach pozostaje w człowieku taki niepokój że pominięty posiłek to już restrykcja. Nawet jeśli nie jestem głodna to i tak lepiej zjeść niż nie zjeść.

3.Nie miałam wyrobionego nawyku czekania na główny posiłek. W dzieciństwie i wczesnej młodości nigdy nie wiedziałam kiedy będę jeść obiad, to była loteria. Trudno było czekać, więc jadło się cokolwiek. Nie było zasad. A później przyszły diety. A diety to diety, nigdy nie ma się poczucia że to na stałe. Diety nie wyrabiają nawyków. Strasznie trudno było mi zaakceptować to, że mogę być głodna i że to w porządku bo posiłek będzie mi smakował lepiej. Nawyk przekąsek pomiędzy posiłkami zabija radość i ekscytację z powodu jedzenia. Nawet najlepsze danie nie smakuje tak dobrze, jeśli nie ma prawdziwej chęci na jedzenie.

4.Nie rozumiałam, że nie trzeba zjadać wielkiej porcji. Nauczyłam się, że głód jest zaspokojony tylko gdy żołądek jest przepełniony. Nie miałam nigdy wzoru jedzenia smacznie i umiarkowanie. Ważne by było tego dużo i w miarę w porządku.

Te problemy mogą się wydawać błahe, nieznaczące. Ale właśnie one przysporzyły mi kłopotów. Kiedy swój brak umiejętności normalnego jedzenia połączyłam z dietami to wszystko się tylko nasiliło. Doprowadziło do wielu efektów jojo. A ta wymarzona waga wymagała takich poświęceń, że zabrakło już czasu i energii na normalne życie i jedyne co mi zostało to obsesja – na punkcie wagi i jedzenia.

Myślę, że sporym problemem w dzisiejszych czasach jest właśnie to, że nikt nie nauczył nas prawidłowo jeść. I cały czas zaleca się nam byśmy to jedzenie ograniczali, zamieniali to, co nam smakuje na potrawy bez smaku, bez tłuszczu, bez kalorii, bez węglowodanów. W efekcie jesteśmy jak dzieci we mgle, zagubieni. Szukamy jakiegoś punktu zaczepienia ale to strasznie trudne bo jest tyle sprzecznych informacji. Mało które jedzenie jest dzisiaj dozwolone, etyczne, zdrowe. A jedzenie jest ważną częścią ludzkiego życia. I kiedy zaleca się człowiekowi by ignorował je, nauczył się żyć tak by zaspokajać jedynie najpilniejsze biologiczne potrzeby to nie działa. Bo jedzenia jest pod dostatkiem i to nie jest w naszej naturze byśmy nie jedli gdy mamy co. Ja wiem, że nie umiałam jeść. Bo jedzenie wszystkiego i byle dużo i zawsze kiedy tylko jest dostępne nie jest jedzeniem intuicyjnym.

czytaj również: