Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek jak to się stało, że społeczeństwo tak namiętnie zaczęło się odchudzać? Możesz pomyśleć, że ludzie zaczęli mocno tyć i chorować z powodu nadwagi. I dlatego zaniepokojone rządy stworzyły plan poprawy jakości życia ludzi. Niekoniecznie. Popularyzacja odchudzania zaczęła się już wtedy gdy jedzenie ciągle było racjonowane. Zalecono kobietom ograniczenie chleba, ziemniaków i marchewki. Powtarzano argument, że wartość kobiety zależy od oceny jej męża. Jak to się zaczęło?

Poczucie winy sprzedaje

By zachęcić kobiety do zakupów należy wzbudzić w nich poczucie winy i chęć dążenia do ideału. Najlepiej takiego, którego nie da się osiągnąć lub trzeba nad nim pracować cały czas. I wydawać pieniądze. Duże pieniądze. Przed wybuchem II wojny światowej takim ideałem był idealnie zadbany dom i jeśli kobieta miała na tyle pieniędzy to też drogie ubrania. Kiedy kobiety zaczęły przejmować męskie obowiązki a prace domowe przestały być ich jedynym zajęciem, zmienił się profil ich wydatków i zainteresowanie modą.

Kiedy wybuchła II wojna światowa kobiety zastąpiły mężczyzn na ich dawnych stanowiskach pracy. Skończyła się pewna era. Era kobiet istniejących by dbać o dom i męża. Koniecznie trzeba było znaleźć jak najszybciej sposób by zajęte pracą kobiety nie przestały konsumować dóbr przeznaczonych dla kobiet. Czyli m.in. środków do sprzątania i ozdabiania domu, modnych ubrań. Rzeczy które były dla nich ważne gdy miały sporo wolnego czasu i niewiele zainteresowań. Potrzebna była nowa ideologia, która wykorzystałaby tę samą co zwykle niepewność kobiet co do swojego wyglądu i własnej wartości. Musiano znaleźć nowy, neurotyczny strach, który kobieta może zabrać ze sobą do pracy. Strach z którym się nigdy nie rozstanie.

Kobieta musi aspirować do bycia pięknością bo to skłania ją do kupowania różnych środków upiększających. Ktoś dobrze wykombinował, że kobiety kupią więcej jeśli uda się je wmanipulować w nienawiść do siebie samych, ciągłe porażki w dążeniu do ideału, głód i stan niepewności seksualnej – typowe dla aspirujących piękności.

Ekonomiści wykalkulowali, że kiedy rynek stworzony dla gospodyń domowych zaczął się chwiać po II wojnie światowej, może go uratować stworzenie nowego mitu – mitu piękna. Stworzono więc przemysły: odchudzający i odmładzający.

Ratunku – kobieta wyzwolona za mało wydaje

Specjaliści tworzyli raporty w których opisywali plany jak wzbudzić w kobietach poczucie winy i namówić je do zakupów. Mit ogniska domowego (który kiedyś motywował kobiety do wydatków) został po wojnie zastąpiony mitem piękna. Kiedy podczas feminizmu drugiej fali w USA sprzedaż ubrań spadła a kobiety zaczęły być aktywne zawodowo zagrożona była pozycja magazynów kobiecych. Pod koniec lat 60’ zmniejszył się popyt na modę haute couture. Popularność zyskała moda masowa. Pojawił się problem, czy kobiety wyzwolone będą czytały o modzie? Wiadomo było że kobieta nie jest już tak bardzo zainteresowana produktami do sprzątania. Nie ma też zbyt wiele czasu na modę. Nie chce być tylko ozdobą i opiekunką rodziny. I faktycznie sprzedaż czasopism kobiecych spadła znacznie po 1965 roku. Ich znacznie spadło, ich opinia nie była już tak potrzebna. Kobiecy mistycyzm się ulotnił. Pozostało tylko kobiece ciało.

Nowa era czasopism kobiecych

Kobiece wyzwolenie i anarchistyczny styl nie szły w parze z modą. Czasopisma kobiece niemające żadnej misji w tym nowym świecie zostały jednak uratowane. Stworzono niemalże z niczego problem, który nigdy wcześniej nie był problemem. Kiedy skończyło się racjonowanie żywności po wojnie, czasopisma kobiece zaczęły rozpisywać się o zaletach utrzymania szczupłej sylwetki i dawać porady dietetyczne.

Problem z sylwetką stał się problemem egzystencjonalnym kobiet. Z czasem liczba artykułów w magazynach kobiecych nawiązująca do odchudzania przekraczała połowę treści. Powstawały nowe książki o odchudzaniu. Znaleziono nowy powód by kobiety czuły się winne i chciały coś z tym zrobić.

Idea tego, że kobieta powinna być szczupła i po ciąży szybko odzyskać utraconą figurę zadomowiła się w życiu kobiet. Woman’s Own, jeden z najpopularniejszych powojennych magazynów kobiecych w Wielkiej Brytanii, z wielkim zaangażowaniem realizował tę nową mantrę odchudzającą, a do połowy lat 60. XX wieku wyniósł dietę na centralną część cotygodniowych porad dotyczących urody.

Podobnie jak współczesne odpowiedniki, magazyn publikował niezliczone artykuły na temat diety i ćwiczeń promujące szczupłe ciało jako ideał powojennej kobiecości. Większość modnych dzisiaj diet jest tylko unowocześnionymi wersjami tych z lat 50’ i 60’. Diety mięsne, poświąteczne, niskowęglowodanowe, diety na beach body.

Nie wolno nam siebie polubić

Naomi Wolf w Micie Urody pisze, że prasa kobieca (dzisiaj spokojnie możemy dołączyć media społecznościowe) musi promować nienawiść kobiet do swoich ciał. Tak silną nienawiść by cierpiały głód i bolesne zabiegi upiększające. Od tego zależy budżet reklamowy. Gdyby kobiety lubiły swój wygląd przestałyby wydawać pieniądze na bezwartościowe produkty. To, że kobiety czują się ze sobą źle to czysty zysk. Kobiety muszą pozostać na diecie i próbować się za wszelką cenę odmładzać, ekonomia tego potrzebuje.

Odchudzanie miało być sposobem na zmuszenie kobiet do wydatków. Moda na diety wymknęła się jednak z pod kontroli. Prawdopodobnie kiedy magazyny modowe zaczęły zachęcać do diet odchudzających nikt się nie spodziewał jak bardzo to wszystko zacznie wyniszczać ludzi. Tego ekonomiści nie przewidzieli. Nie spodziewano się epidemii zaburzeń odżywiania, efektów jojo i tycia które nie chce się zatrzymać. Niewinny manewr gospodarczy, zwykłe narzędzie robienia pieniędzy a tyle zniszczeń.

A teraz, jeśli nie zależy ci tak bardzo na stanie ekonomii i całej branży piękna możesz świadomie wypisać się z tego biznesu. Wszytko jest z robą w porządku. Nigdy niczego ci nie brakowało. Nie musisz poświęcać swojego cennego czasu na czytanie i słuchanie o tym jakie masz wady urody. Tym bardziej nie musisz za to płacić. Im niższe jest twoje poczucie wartości tym lepszy z ciebie konsument.

Źródła: theconversation.com, Naomi Wolf „Mit Urody

Czytaj również: 

Jak fitspo niszczy kobiety?

Czy moda na rozmiar 0 to chwilowy trend?