Badania sugerują, że narażenie na obrazy Fitspo może być szkodliwe, szczególnie dla pań. Na przykład kobiety zgłaszają nasilenie negatywnego nastroju, depresję i niepokój po zaledwie 30 minutach oglądania czasopism fitness promujących ideał wysportowanego ciała. Ale co jest takiego problematycznego w pokazywaniu wysportowanego ciała jako ideału? Fitspiracja początkowo zaczęła się jako reakcja na promocję wychudzonej sylwetki, ruchu wychwalającego odchudzanie, często za pomocą niebezpiecznych środków, takich jak zaburzone odżywianie.

Mantra fitspo była głośna i wyraźna: promowała siłę i zdrowie ponad szczupłość i dziurę między nogami. Ruch został zaprojektowany, aby zachęcić do bardziej pozytywnego ideału ciała. Szybko jednak silnemu ciału zaczęło towarzyszyć mocno wychudzona sylwetka. Ostatecznie Fitspo z bardzo wąskim pojęciem idealnej sylwetki, promuje i zaburzone odżywianie, restrykcyjne diety i wypaczony model aktywności fizycznej. Promuje nieosiągalne standardy pod pozorem promocji zdrowia.

Ktoś kiedyś napisał – ćwiczysz dla zdrowia ale publikujesz metamorfozę sylwetki – pokaż metamorfozę wyników badań. Pojawiły się komentarze, że to nie tak, że to motywuje. Ale motywuje do czego? Do modelowania sylwetki, a przecież miało być o zdrowiu. Nie bez przyczyny o tym mówię. Od kilkudziesięciu lat bada się ten aspekt –  czy by poprawić zdrowie trzeba schudnąć. Nie trzeba. Wystarczy wprowadzić zmiany prozdrowotne. A jeśli my wierzymy, że oznaką poprawy zdrowia jest metamorfoza wizualna to zaczynamy myśleć, że rok naszego pilatesu i ograniczenie margaryny i przetworzonych mięs w diecie nic nie dały bo nie schudłyśmy. A to, że się lepiej czujemy i lepiej śpimy się nie liczy.

I dochodzimy do tego jak Fitspo niszczy kobiety

Chyba do tej pory już wiesz. Ale i tak to napiszę. Nikt mnie tak bardzo nie zdemotywował na dłuższą metę do ćwiczeń jak fit gwiazdy polskiego fitnessu. Ponieważ ja nigdy nie będę mieć wizualnych efektów które mogłyby być choć trochę zbliżone do tego, co jest przez nie reprezentowane. Mogę być silna i sprawna. W końcu jestem zdrowa więc to kwestia ambicji własnej czy będę ćwiczyć i wzmacniać ciało. Ale to dzisiaj nie wystarczy. Tacy ludzie, mówiący że nie mają predyspozycji do ekstra figury dostają w mediach społecznościowych całe tyrady dobrych rad i wytłumaczeń dlaczego tyle ćwiczą a nie chudną.

I człowiek bierze to do siebie. No tak, zeżarłaś za dużo makaronu a bułkę posmarowałaś masłem. To twoja wina. Te pierogi robiłaś niepotrzebnie ale skoro już poświęciłaś 3 godziny to nie mogłaś zjeść tylko 6 sztuk? Musiałaś więcej? I ty potem mówisz że ćwiczenia nie zrobiły z ciebie fit piękności. Sama sobie jesteś winna. Potem twój narzeczony poznaje w pracy bodybuilderkę i sugeruje ci, że powinnaś podnieść swoje pośladki. Udaje ci się je podnieść ale nie wiele. Ostatecznie i tak nie jest już twoim narzeczonym ale mężem stalowych pośladków. No hard feelings, tak chyba musiało być. Pisałam o moich skutkach ubocznych diet tutaj.

Im dłużej się angażujesz w ten cały Fitspo tym bardziej tracisz głowę. Ja straciłam. Tak samo jak poczucie sensu – po co to robię skoro efekty są marne a moje samopoczucie do dupy?

Brak wymodelowanego ciała to porażka

Jeśli nie udało ci się uzyskać sześciopaku to znaczy, że masz za dużo wymówek. Gdyby ci faktycznie zależało to dałbyś rady. Hmmm a może nam naprawdę nie zależy, może wolimy miskę makaronu, spacer z psem i film na dobranoc? To niemoralne? Czy to, że wolę się zdyscyplinować w innej dziedzinie jest złe?

Brak wymodelowanego ciała to brak zdrowia

To już całkowicie pojechane i nieprawdziwe. Dzisiejsza definicja zdrowia została wypaczona. To co wygląda na zdrowe czyli kobiecie sześciopaki to jest dla większości kobiet definicja antyzdrowia. Przykro mi, ale tak niski poziom tkanki tłuszczowej prowadzi do poważnych problemów hormonalnych jeśli nie ma się predyspozycji do bycia tak szczupłym. To niebezpieczne. Tylko dlatego, że ktoś wygląda zdrowo według standardów naszej kultury nie znaczy, że naprawdę jest w dobrej formie. Oczywiście definicja zdrowia każdego człowieka będzie nieco inna. Dla mnie bycie szczęśliwym jest głównym składnikiem bycia zdrowym, a częścią bycia szczęśliwym jest dla mnie możliwość jedzenia potraw, które lubię i niebycie cały czas głodną i przemęczoną. Nie wiemy patrząc na zdjęcia fit celebrytów (to znaczy wiemy już teraz, ale po cichu) że oni nie wyglądają tak na codzień. Że kaloryfer na brzuchu jest widoczny tylko przed sesją zdjęciową i zawodami. Jak bardzo ekstremalną dietę muszą stosować by tak wyglądać.

To jest symbol tego co jest atrakcyjne

Po pierwsze by uzyskać takie ciało, z tak niską ilością tkanki tłuszczowej, kobieta musi sobie zrobić implanty. Inaczej skończy się na braku biustu. Ale to czy kształtny biust jest potrzebny to kwestia mody i środowiska. Żaden znany projektant nie chce na wybiegu biuściastej modelki. Takie rzeczy tylko na pokazach bielizny. Ale w fitspo należy być idealną klepsydrą – kształtny tyłek, kształtny biust, wąska talia. Mężczyzna musi być muskularny, mieć biceps, sześciopak, szerokie ramiona. A co jeśli facet jest gruszką? Ma szersze biodra i węższe ramiona?

To co stało się symbolem atrakcyjnego wyglądu jest niebezpieczne, tak nie wygląda przeciętna sylwetka. To, co postrzegamy za atrakcyjne jest całkowicie produktem mediów, polityki i biznesu. Kobieta która ma mały biust, tłuszcz na brzuchu, cellulit i rozstępy będzie się czuła gorsza. Nauczeni jesteśmy, że to jest brzydkie i wstydliwe. To zawstydzanie ciała jest bardzo niezdrowe, bo choć nie ma wątpliwości, że ćwiczenia i jedzenie wartościowszych pokarmów jest „zdrowsze” niż nierobienie tego, robi się to z niewłaściwych powodów. Wygląd to może być efekt uboczny zdrowego stylu życia. Twoje zdrowie nie jest jednak efektem ubocznym twojego wyglądu!

Manipulacja psychologiczna

Media przekonują nas, że jedne ciała są lepsze od innych. To jest czysty bodyshaming. Ponownie nie mówię, że ludzie nie powinni ćwiczyć i wymyślać sposobów poprawy swojego zdrowia. Mówię, że branża fitness nie powinna być w stanie zmusić nas psychicznie do odczuwania wstydu, jeśli tego nie zrobimy. Jeśli spojrzymy na wpływ, jaki Fitspo ma na sposób, w jaki jemy, możemy zauważyć, że w rezultacie prezentujemy bardzo nienaturalne zachowanie.

Powiedzmy, że zdecydowałeś się na zdrowszą dietę i pozwalasz sobie jeść ciasto tylko raz w tygodniu. Kiedy masz przed sobą słodycze, będziesz chciał je jeść, to naturalne. Ponieważ zabraniasz sobie czegoś, co normalnie bardzo lubisz rośnie twoja chęć zjedzenia tego. Jeśli w końcu zdecydujesz się to zjeść, automatycznie poczujesz się jak oszust lub nieudacznik, prawdopodobnie będziesz jeść więcej i więcej, ponieważ i tak się nie udało i równie dobrze możesz nadal łamać reguły. Następnego dnia odczuwasz wstyd i wyrzucasz sobie, jak „zły” byłeś. To nie jest naturalne zachowanie. To jest wyuczone.

Do tego dochodzi jeszcze pokazywanie w mediach, że metamorfozy są błyskawiczne. Grażyna w kilka tygodni stała się seksbombą. Znana trenerka w tydzień po porodzie odzyskała płaski brzuch. Aktorka w pół roku schudła 40kg które przytyła w ciąży. Ale gdzie są inne historie, te w których trenerki po ciąży nie wracają do starej figury lub zajmuje im to lata, które napotkały komplikacje? Cisza.

Normalizacja ideału

Mężczyźni widząc perfekcyjnie wymodelowane i wystylizowane ciała fit celebrytek mają trudność z akceptacją normalnych kobiet. Myślą, że tak wygląda ciało standardowej kobiety. W tej sytuacji kobiety myślą, że by być atrakcyjne muszą wyglądać jak fit modelki, inaczej nie będą się podobać. I to słyszę często od was – nieraz w życiu marzyłyście by mieć anoreksję, bo przynajmniej byłybyście akceptowane. Jakie to smutne. To działa też w drugą stronę. To nie tak, że mężczyźni nie są naciskani przez kobiety. Są.

Ostatecznie ludzie są rozczarowani. Bo nasi partnerzy nie wyglądają tak jak ci z Instagrama. Co się dzieje. Kiedyś jakoś to było rozumiane, że model i modelka to coś wyjątkowego, coś do podziwiania. Dzisiaj tak bardzo to zostało znormalizowane, tak wiele opublikowano metamorfoz na Facebooku że zakodowaliśmy sobie, że każdy powinien dążyć do takiego wyglądu. A jeśli tego nie robi to powinien się wstydzić.

Nie wszystko stracone

Sednem tego wszystkiego jest to, że Fitspo odsuwa nas od rzeczywistości. Jednak nie wszystko jest stracone! Możemy podjąć kroki, aby uwolnić się od presji, jaką Fitspo tworzy w naszych głowach i naszym społeczeństwie. Na samym początku musimy sobie zdać sprawę, że sprawność fizyczna i zdrowie nie mają nic wspólnego z sukcesem lub porażką. Następnie trzeba pozbyć się definicji atrakcyjności wykreowanej przez media, które chcą nas kontrolować, wycisnąć jak najwięcej pieniędzy. Jeśli tylko uda im się przekonać nas, że musimy wyglądać jak modele i modelki to kupimy wszystko.

Uda nam się z tym wygrać jeśli zamiast napędzać Fitspo zaczniemy pokazywać czym naprawdę jest. Żeby to się udało musimy zaakceptować fakt, że jedno ciało nie jest lepsze od drugie. I to, że każdy ma prawo do swoich własnych preferencji. Mamy prawo wyboru i nikt nie może za nas decydować, a już napewno nie branża fit.


Mam takie marzenie, może to utopia?

ale w porządku.

Akceptuję to, że jestem wariatem.

Wymarzyłam sobie że “Piekno bez granic” i Antydieta staną się fundacją, która jest antidotum na Fitspo i kulturę diet – czytaj.