Człowiek w swojej historii niejednokrotnie wykorzystywał śmiertelnie niebezpieczne substancje by dopasować swój wygląd do aktualnego kanonu piękna. Stosowano ołów, azbest, arszenik, rtęć… Kobiety zawsze ryzykowały śmiercią dla piękna. Traciły wzrok, włosy, rozum.

Mydło z arszenikiem usuwało piegi i przebarwienia. Mieszanka ołowiu, siarki i tlenku wapnia rozjaśniała włosy. Nie wiedziano, jak bardzo niebezpieczne jest to wszystko. Nakładano na twarz kremy z trucizną by wybielić przebarwienia. Mówiono kobietom, że muszą zachwycać urodą by złapać męża. Skóra miała być porcelanowa. Z pomocą przychodzili producenci kosmetyków z dodatkiem amoniaku i arszeniku. Skórę posypywano pudrem który zawierał ołów. Do różu i szminek dodawano rtęć. Powodowała ona m.in. ślepnięcie, brak czucia. Zakraplano oczy belladonną by rozszerzyć źrenice. W nadmiarze powodowało to zaburzenie rytmu serca a nawet ślepotę.

Suche szampony i lokówki rozgrzewane ogniem po których kobiety traciły włosy. Stosowano toksyczny azbest by zapewnić trwale skręcone loki. Ryzykowano śmiercią by się podobać. Wszystko było pozornie bezpieczne. Podtrute, poparzone, łyse, ślepe, pokryte bliznami, niemogące oddychać z powodu gorsetów, tracące zmysły – zawsze gotowe by wyglądać piękniej.

Ludzie spożywali produkty zawierające radioaktywny rad (odkryty przez Marię Skłodowską Curie), wierząc że ich ciała będą modnie błyszczeć. Nie były to zamierzchłe czasy średniowiecza. Jeszcze moja prababka mogła mieć w domu róż zawierający rtęć a dziadek zegar z radioaktywną farbą.

I jeszcze gorsety które trzeba było nosić cały dzień, tracąc oddech i niszcząc organy wewnętrzbe. Kiedy żebra zbliżały się ku wewnątrz tworząc wąską talię, wątroba przemieszczała się ku górze i zniekształcała. Żołądek przemieszczał się ku dołowi. Gorset noszono nawet w ciąży i po porodzie. Bardziej zdeterminowane kobiety nie zdejmowały go nawet na noc.

Odchudzanie jest całkiem nowym trendem. Już kiedy wprowadzono diety wiedziano że będą skutki uboczne. Część skutków odkrył już Ancel Keys zaraz po II wojnie światowej ale zdecydowano się je zignorować. Dzisiaj wiemy już do czego prowadzi pogoń za idealnie szczupłym ciałem. Znamy zaburzenia odżywiania, wiemy że ciało zawsze walczy z intencjonalnym spadkiem wagi uzyskanym w wyniku restrykcyjnej diety. Wiemy też, że w wyniku źle przeprowadzanych diet wzrósł odsetek ludzi otyłych. Kiedyś ludzkość będzie na to patrzeć z niedowierzaniem. Tak jak ja patrzę dzisiaj z otwartą buzią jak kobiety mogły stosować kosmetyki do twarzy z rtęcią, moje wnuki będą się dziwić jak ich babka mogła stosować dietę 1000kcal lub głodówkę bo chciała się zmieścić w mniejszy rozmiar niż zaplanowała natura.

Kiedy młoda dziewczyna traci zdolność miesiączkowania z powodu głodzenia się i nie może zostać matką, kiedy niszczy przełyk i zęby z powodu wymiotów, kiedy rozwala sobie układ hormonalny, wpada w depresję lub tyje ponad miarę w skutku wcześniejszego głodzenia i utraty kontroli nad jedzeniem – to jest absurd który serwuje nam kultura. To koszt chwilowego kanonu piękna.

Moda na rozmiar 0

Obiektywnie, nie ma nic atrakcyjnego w bardzo szczupłym ciele. To co uważa się za atrakcyjne jest zawsze tworem kultury. Nasze standardy piękna są odzwierciedleniem interesów politycznych i ekonomicznych. Akceptując je, wspieramy interesy handlowe i równowagę gospodarczą, jednocześnie narażając zdrowie i dobre samopoczucie.

Każda kultura ma własne standardy piękna, które z czasem zawsze się zmieniają. One odpowiadają aktualnej sytuacji politycznej i gospodarczej państwa. Historycznie, częściej doceniano pełniejsze kształty. Okrąglejszą sylwetkę traktowano jako bardziej pożądaną. Był to znak piękna, zdrowia, bogactwa, seksapilu i płodności. Ten historyczny moment, w którym większe ciało nie jest doceniane, jest rzadką anomalią.

Odkryto np. wizerunek Wenus z Willendorf z przed 24000 lat p.n.e, która była symbolem kobiecości tamtych czasów. Postać miała zaokrąglony brzuch, duże biodra i ogromne piersi. Dzieła starożytnych Greków i Rzymian przedstawiają także piękne duże kobiety, takie jak Afrodyta i Wenus, które według dzisiejszych standardów byłyby uważane za tłuste. W XVII wieku Peter Paul Rubens malował kobiety uważane za piękne w jego czasach, które teraz byłyby piętnowane z powodu swojej wagi.

Dopiero w latach trzydziestych XIX wieku chudość zaczęła pojawiać się w Ameryce Północnej, choć tylko na stosunkowo krótki okres czasu. Na przełomie wieków powróciliśmy do ideału pełniejszych kształtów. Lillian Russell, wiodący symbol seksu w tym czasie, ważyła około 100 kg. Na początku XX wieku szczupłym kobietom sprzedawano pigułki, kremy i mikstury, aby pomóc im przytyć. Sprzedawano też sztuczne piersi, uda i biodra, które miały naturalne dołeczki udające cellulit. Wszystko aby pomóc kobietom uzyskać bardziej atrakcyjny wygląd. Lekarze zalecali zwiększenie masy ciała, ponieważ takie lepiej walczyło z chorobą. Firmy ubezpieczeniowe odrzucały szczuplejszych klientów.

Lata 20. i 30. XX wieku przyniosły zmiany. Chudość znów stała się modna ale przez krótki okres. Idealne ciało ciągle było znacznie większe niż obecnie promowane. To szybko się zmieniło. W latach czterdziestych magazyny modowe ponownie publikowały artykuły o tym, jak nie być zbyt szczupłym. Większe modelki znów stały się pożądane.

Po II wojnie światowej wzorzec kulturowy zmienił się dość drastycznie. Rok 1951 to początek wojny o tłuszcz. Obecnie przeciętna modelka jest kiepskim wzorcem do naśladowania: ma 177 cm wzrostu, waży 56 kg i często ma za mało tkanki tłuszczowej aby miesiączkować.

Standardy piękna zmieniają się w zależności od położenia geograficznego i okresu w historii. To, co u nas określa się jako brzydkie inni wychwalają. Co się podoba?

  • Dekoracyjne blizny na twarzy
  • Pierścienie wokół szyi mające ją wydłużyć
  • Biżuteria umieszczona w dziurach zrobionych w zębach
  • Okaleczanie kobiecych stóp by były małe
  • Ogolone głowy, rozciągnięte uszy i wargi w niektórych częściach Afryki
  • Tatuaże na twarzy
  • Blada skóra w Azji i opalona w Europie
  • Mocny makijaż
  • Ściśnięta gorsetem talia
  • Wybielanie skóry

Zauważ, że człowiek zawsze szuka sposobów na zmianę ciała, manipulację kształtu, koloru. Standardy ciągle się zmieniają. Niektóre z symboli piękna mogą się wydawać dziwne i być całkowicie sprzeczne z dzisiejszym kanonem. Piękno nie jest obiektywne. Komu służą te standardy? Napewno nie nam samym. Ich akceptacja nigdy nie służy naszym interesom. Jak to możliwe że 120 lat temu najbardziej pożądana kobieta miała pełne kształty, bladą skórę, burzę loków i wielki kapelusz, a dzisiaj powinna mieć szczupłe umięśnione ciało, opaloną skórę i gładkie włosy bez żadnego nakrycia?

Za przekonaniem nas do akceptacji aktualnego kanonu piękna stoi wielki biznes. Produkty upiększające i branża dietetyczna są bardzo dochodową częścią gospodarki. Biznesy: modowy, kosmetyczny, odchudzający, modelujący ciała – gdyby nie przypominały nam na każdym kroku że jesteśmy brzydcy i wybrakowani i tylko dzięki ich produktom będziemy mniej beznadziejni, szybko by zbankrutowały. Sami zgadzamy się na to piekło, sami je tworzymy.

Co musisz z tego wyciągnąć?

Pewne zmiany w zakresie wagi są korzystne. Wprowadzenie zdrowszej diety, aktywność fizyczna, nieprzejadanie się. Względna akceptacja biologicznej różnorodności i zrozumienie, że kulturowy wzorzec piękna to moda a nie coś, co służy człowiekowi są też ważne.

Także zacznij krytycznie myśleć zanim podejmiesz działanie w oparciu jedynie o emocje. Był czas, że reklamowano papierosy jako lek na astmę i świetny środek kontroli wagi. Nie sprawdziły się. Problemem nie jest to, że społeczeństwo mocno tyje i nic nie może tego zastopować. Statystycznie patrząc na problem, społeczeństwo przestało tyć. Źródłem problemu jest kreowanie sztucznych problemów tam gdzie ich nie ma. Zdrowi ludzie głodzą się by sprostać kulturowemu ideałowi piękna. Zdrowe kobiety wstydzą się, że ich brzuchy nie są umięśnione. I dzieje się to wszystko pod przykrywką dbania o zdrowie.

Dlaczego chcesz dbać o ciało. Dla społeczeństwa, partnera, rodziny, ubrań? Czy dla siebie? Odpowiedz jest bardzo istotna. Jeśli robisz to dla siebie, będziesz podchodzić do radykalnych rad krytycznie i stawiać przede wszystkim na dobre samopoczucie. Jeśli przyczyna pochodzi z zewnątrz, będziesz dążyć ślepo do ideału stworzonego przez biznes, dla którego nie liczy się twoje zdrowie, szczęście i dobrobyt.

 

Jeśli uważasz, że tworzone przeze mnie treści są wartościowe i pomagają Ci w zmianie podejścia do swojego ciała, wesprzyj mnie na patronite. Tak możesz mi się odwdzięczyć za pracę którą wkładam w opracowywanie tematów i research. Bez wsparcia pieknobezgranic.pl nie będzie mogło istnieć.

Jestem wdzięczna za każdą kwotę wsparcia.

Jak wiesz, wypisując się z biznesu sprzedaży diet i marzeń o osiągnięciu wymarzonej sylwetki odcinam się od bogatego źródła finansowania.