Mary Cain, najszybsza dziewczyna w Ameryce, tak o niej mówiono. Miała być mistrzynią. Wzorowa uczennica. Wszystko szło idealnie dopóki nie trafiła pod skrzydła trenera zatraconego w kulturze diet. Alberto Salazar był dla 17 letniej Mary jak sama mówiła niczym ojciec, mistrz, bóg. Bijąca rekordy nastolatka była nadzieją sportu. Ale rekordy nie wystarczyły. Nakazano jej schudnąć

Kiedy Mary trafiła do zespołu Nike (Nike’s Oregon Project) i zaczęła trenować pod okiem Salazara, gwiazdy sportu. Powiedziano jej, że musi schudnąć by polepszyć swoje wyniki. Mary wspomina okres gdy w ukryciu zjadała dodatkowe posiłki by mieć energię do treningów. W ukryciu, ze strachu przed trenerem. Była publicznie ważona i zawstydzana jeśli nie zbliżała się do wagi jaką trener uznał za słuszną. Zmuszano ją przyjmowania leków na zbicie wagi.

Z dziewczyny z nielimitowanym potencjałem stała się ofiarą kultury diet. Wiary w fenomen chudości. Straciła okres na 3 lata, złamała 5 kości. Przeszła z bycia najlepszą w swoim pokoleniu biegaczką do ofiary sportu z myślami samobójczymi.

Zwykle nie mówi się o takich problemach. Zniszczeni przez system atleci zostają porzuceni, zapomniani. Jednakże wiele się w tym momencie zmienia. Zaczynamy mówić. Ofiary wychodzą z cienia.

Dziewczyny, chcąc odnosić sukcesy w sporcie wystawiają swoje ciała na nieodwracalne zniszczenia. To tak zwane dobre dziewczyny, które zawsze słuchają. Gdy mówi się im schudnij, robią to. Wykorzystywane przez system aż ich ciała odmawiają posłuszeństwa. Do końca wierzące systemowi.

Zmusza się kobiety by spełniały atletyczne standardy które nie są dla kobiet. I o ile utrzymanie właściwej wagi jest konieczne w sporcie, są pewne limity które narzuca biologia. Kariera Mary Cain została zniszczona z powodu braku uszanowania fizjologii a nie tego, że zbyt dużo ważyła. Rekordy biła przed odchudzaniem.

Kiedy Mary była na skraju wyczerpania, zgłosiła trenerowi że zaczęła się ciąć, ten powiedział jej by poszła się przespać. To ten moment kiedy pierwszy raz dotarło do niej, że ten system jest chory. System zaprojektowany przez mężczyzn i dla mężczyzn.

Historia Mary nie jest wyjątkiem. Jest jedną z wielu historii kobiet, które wykorzystano i porzucono. Inne ciągle czekają by być opowiedziane.

Historę Mary Cain możesz zobaczyć w filmiku. Jeżeli nie wyświetla ci się polskie tłumaczenie wybierz je z ustawień napisów.

 

Czy nie to samo dzieje się wśród nas, zwykłych ludzi którzy nie mają do czynienia ze sportem? Gdybyś tylko jeszcze trochę schudła, miała wyraźniej zarysowane mięśnie brzucha – zawisłabyś na profilu znanej trenerki. A jeśli szczęście ci dopisze, możesz nawet wygrać wycieczkę i poznać ulubioną trenerkę.

A wiesz co jest najgorsze? Pomimo tego, że jesteśmy krzywdzeni, sypie się nam zdrowie i psychika, wracamy po więcej. Tak jak Mary, która prosiła trenera by przyjął ją z powrotem, pomimo że czuła żal że jej nie pomógł, pomimo zepsutego zdrowia, anabolików którymi niszczył jej zdrowie i publicznym upokorzeniom. Był dla niej bogiem.

„Chciałam wytłumaczenia, przeprosin za brak pomocy gdy się ciełam, i w głębi smutnego i ciągle niewyleczonego w pełni serca, ciągle chciałam by Alberto przyjął mnie z powrotem. Nadal go kochałam. Ponieważ kiedy pozwalamy ludziom emocjonalnie nas złamać, pragniemy ich aprobaty bardziej niż czegokolwiek.”

źródło: The New York Times
czytaj również: 
Czym jest kultura diet? 
Jak zbić kasę na głodzeniu ludzi